Jesteś letni, jeśli:
– leniwie i niechętnie wypełniasz swe obowiązki wobec Pana
– chcesz je ograniczyć chytrą kalkulacją,
– myślisz tylko o sobie i o własnej wygodzie,
– jeśli rozmowy są czcze i chełpliwe
– jeśli nie czujesz wstrętu do grzechów powszednich
– działasz jedynie ludzkich pobudek.

Zakonniku oziębły, drzewo nieurodzajne, oto od wielu lat szukam na tobie owocu i nie znajduję. Pozbawiłeś swego Boga chwały Jemu należnej. Jezusa, twego Zbawiciela – owocu Krwi Jego, za ciebie przelanej; bliźniego – dobra, jakie powinieneś był mu wyświadczyć; a siebie samego – zbawiennych owoców, które powinieneś przynieść. Jakie to nieszczęście. Pan Jezus mówi do ciebie: „Wszelkie drzewo, które nie przynosi owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone”. Być może, że już wkrótce usłyszysz wyrok: „niech będzie wycięty” . Któż by nie zadrżał przed tym strasznym słowem: wytnijcie drzewo niepłodne i wrzućcie w ogień. Jest to wyrok wiecznego odrzucenia dla zakonnika, prowadzącego życie wygodne i oziębłe. Można rozróżnić trzy stopnie w jego odrzuceniu: 1. „Wytnijcie go”, tzn. odbierzcie mu łaski nadzwyczajne, jakich mu udzielałem w obfitości, zostawcie mu tylko łaski zwykłe, które nie chronią go od zaślepienia i braku pokuty.

2. „Wytnijcie go” tzn. usuńcie go z ogrodu zakonnego, odbierzcie łaskę powołania, której stał się niegodny, nie spełniając jego obowiązków.
3. „Wytnijcie go” tzn. usuńcie go przez śmierć, a może śmierć nagłą, co się tak często zdarza, a jeśli drzewo było niepłodne do końca, będzie to śmierć wieczna…. Pomyśl o tym…

Zaślepienie, do którego oziębłość często doprowadza taką osobę.
1. Łudzą się co do łatwości, jaką maja czasem w czynieniu dobrze, chociaż to nie jest rzeczywista dobra wola. Co do uczuć, jakich doznają od czasu do czasu np. pod wpływem dobrego czytania, chociaż to bywa tylko pozorna pobożność, bez rzeczywistej cnoty. Mówią może, jak dusza oziębła w Apokalipsie: „Jestem bogaty i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy, i nagi”. /Ap 3,17/.

2. Oziębłość paraliżuje działania najskuteczniejszych lekarstw. Rozmyślanie, Komunia św., rekolekcje, przestrogi przełożonych zastają duszę oziębłą nieczułą, bo już za dużo nadużywała tych łask. Zatwardziałość jej serca, nieczułość sumienia, ciągłe rozproszenie umysłu, brak uwagi na Boga i na siebie samą nie pozwolą jej może zauważyć łask, jakich Bóg jej udziela, próbując ją nawrócić. Nie pozostaje Jezusowi nic innego, jak odrzucić ją na zawsze z Serca swego.

Środki przeciwko oziębłości
Wstanę i pójdę do Ojca mojego
1. Wstanę – trzeba energicznie uczynić cztery rzeczy: poznać, chcieć, działać, modlić się.
A/ Poznać. Żeby leczyć chorobę, trzeba ją poznać, żeby zastosować środki przeciwko oziębłości, trzeba wiedzieć, ze się jest oziębłym. Spraw Panie, abym siebie poznała.
B/ Chcieć. Trzeba chcieć. Co jest nam potrzebne, żeby ze stanu oziębłości przejść w stan gorliwości. Trzeba tego chcieć. Bóg żąda współdziałania naszej woli. „Ten, który cię stworzył bez ciebie, nie uświęci cię bez ciebie” – powiedział św. Augustyn. Jeżeli umiesz chcieć, wola twoja stanie się mocna. „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”.
C/ Czynić. Nie mam prawdziwie dobrej woli, jeżeli nie działam. A więc do dzieła, do pracy. Co rano gorliwe rozmyślanie, w ciągu dnia poważne czytanie, co wieczór szczery rachunek sumienia, co miesiąc poważny dzień skupienia.
D/ Modlić się. Modlitwa wyjednywa wszystko, nawet dobrą wolę, odwagę, wytrwałość i wreszcie gorliwość. Módl się, módl się zawsze, módl się pomimo wszystko… Panie, zlituj się nade mną. Panie, wierzę, zaradź mojemu niedowiarstwu. Panie dopełnij moją modlitwę. Módl się we mnie i za mnie.

Ratuj nas, Panie, bo giniemy”.
2. Pójdę do Ojca – do Matki – Serce Matki rozumie zawsze swoje dziecko i znosi mnie w mojej oziębłości. Ona przebłaga za mnie Boga. Jej Serce mnie uleczy z oziębłości. Bądź zawsze z Maryją, jak dziecko ufne i kochające. Maryja wyjedna ci, jak na weselu w Kanie, wino gorliwości, wesele, odwagę i wytrwałość i już nie wpadniesz więcej w oziębłość.

O Maryjo zaprowadź mnie do Najświętszego Serca Jezusa, dzięki któremu dusze oziębłe stają się gorliwymi. Oby to Serce roznieciło i utrzymało we mnie ogień miłości.