Są takie chwile, kiedy człowiek ma już dość udowadniania światu, że sobie poradzi.
Mówimy: „jest dobrze”.
Uśmiechamy się.
Wstajemy następnego dnia i próbujemy żyć normalnie.
A przecież gdzieś głęboko w nas może być zupełnie inaczej.
Ta ballada jest o człowieku, który długo próbował być silny. Podnosił się, szedł dalej, nie chciał martwić innych. Aż w końcu przyszedł moment, kiedy zabrakło mu sił i pozostały tylko słowa:
„Panie Boże… ja naprawdę próbuję.
Ale nie jestem tak silny,
jak chciałbyś, żebym był.”
To nie jest prośba o wielki cud.
To prośba o przeprowadzenie przez ciemność, kiedy samemu nie potrafi się już odnaleźć drogi. O odrobinę nadziei, kiedy poprzednia właśnie zgasła. O odnalezienie sensu wtedy, kiedy wszystko zaczyna go tracić.
Bo może człowiek nie musi być silny każdego dnia.
Może czasami wystarczy przetrwać.
Zrobić jeden mały krok.
A kiedy nawet na niego zabraknie sił — pozwolić komuś po prostu być obok.
„Jeśli nie potrafię zrobić kolejnego kroku,
usiądź, Boże, na chwilę obok mnie.
Nie pytaj, dlaczego zabrakło mi sił…
Po prostu bądź.”
Ta ballada jest dla tych, którzy przez długi czas byli silni dla innych, choć sami coraz bardziej potrzebowali czyjejś dłoni.
Nie zawsze trzeba mówić: „dam radę”.
Nie zawsze trzeba ukrywać łzy.
Nie trzeba też udowadniać swojej siły, żeby zasługiwać na wsparcie.
Czasami wystarczy powiedzieć:
„Panie Boże…
jeśli jutro znów zabraknie mi sił,
przeprowadź mnie
choć jeden krok dalej.”
PANIE BOŻE – NIE JESTEM TAK SILNY | Ballada dla tych, którym czasami brakuje sił.
@adam.1971




Odpowiedz z cytatem