"Błogosławieństwo ojca i matki ma tak wielką moc, że potrafi uzdrawiać, potrafi wprowadzać pokój w serce dziecka” - czytamy w Piśmie Świętym.


Jak wiele jest po temu okazji. Do snu, przy pożegnaniach, w trudnych sytuacjach. Ale jak błogosławić? Wystarczy krzyżyk i serdeczny uścisk, ważne by z całego serca. Nie trzeba dużo mówić, wystarczy powierzyć Bogu.

Ojciec Bogusław Jaworowski MSF głosił parę lat temu rekolekcje w parafii pw. Matki Bożej Zwycięskiej w Warszawie-Rembertowie. Dał wówczas następujące świadectwo
(fragment za: Izabela Kozłowska/naszdziennik.pl)

"Pewnego dnia – mówił – podeszła do mnie kobieta, która przypomniała, że przed rokiem głosiłem misje święte w jednej z parafii. Wówczas jej syn był ciężko chory na raka. Kobieta podczas spotkania z o. Jaworowskim powiedziała: „Kiedy przed rokiem głosiliście misje święte, mówiliście o błogosławieństwie ojca i matki.
Mieliśmy chore na raka dziecko w szpitalu. Ja byłam w innym świecie. Do mnie te słowa tak nie dotarły, ale do męża tak dotarły, że przeszyły jego serce.

Kiedy pojechaliśmy do szpitala, mąż stanął nad małym i powiedział do niego:
”synku, nie wiem, dlaczego nas to spotkało. Nie wiem, czemu jesteś chory. Nie jestem lekarzem, nie wiem jak leczyć, ale to, co mam, chcę ci dać. Daję Ci moje błogosławieństwo, żeby ono cię chroniło. Jako ojciec błogosławię cię »w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego«.

Kiedy położył mu rękę na głowie, to mały zadrżał. Lekarz zwiesił głowę i wyszedł z sali„.

Ojciec za każdym razem przychodząc do chorego dziecka, kładł ręce na jego głowie i błogosławił.
Kobieta wyjaśniła, że po roku choroba synka całkowicie ustąpiła."



Radio Niepokalanów