-
JB
Re: Rozalia Celakówna
Czas wyborów
Po ukończeniu sześciooddziałowej szkoły Rozalia, uważana zawsze za wyróżniającą się uczennicę, zgodnie ze swym dziecięcym postanowieniem grzeczna, posłuszna i pilna w nauce, mimo wcześniejszych planów nie podjęła dalszej edukacji - na przeszkodzie stanęła I wojna światowa. Pozostała w gronie rodziny. Towarzyszyło jej przekonanie odczytywane w duszy: Stworzenia nie zaspokoją twego serca. Twoje serce zaspokoić może tylko Bóg. Na rozwój wewnętrzny duży wpływ wywarła ciężka choroba, której nie umiano rozpoznać. Rozalia uznała ją za przygotowanie do późniejszych cierpień, przede wszystkim - do trwających przez sześć długich lat duchowych ciemności, związanych z poszukiwaniem drogi życiowej. Młodej dziewczynie proponowano małżeństwo, odrzuciła jednak tę możliwość. Pragnęła opuścić dom rodzinny, przekonana o tym, że tak właśnie spełni wolę Boga. Dodatkowym motywem był zamiar przeprowadzenia się do takiej miejscowości, gdzie bez przeszkód będzie można uczestniczyć w codziennej Mszy św. Przez pewien czas borykała się ze sprzeciwem ze strony rodziców, własnymi wątpliwościami i skrupułami, nie znajdowała też zrozumienia u spowiedników, których prosiła o radę. Gorliwie modliła się o najwłaściwsze odczytanie Bożych planów. Chwilami myślała o życiu zakonnym, dążeniu do świętości, kiedy indziej jednak uznawała się za osobę niegodną takiej łaski, dręczyły ją wizje nieuniknionego potępienia. Jak czytamy w jednym z opracowań, Rozalia "lubiła osoby "pobożne", lecz nie podobał się jej ich sposób życia. Zdawało się jej bowiem, że służąc Bogu, musi tak jak one nosić opuszczoną głowę, ubierać się dziwacznie i z nikim nie rozmawiać.
Postanowiła więc... nie być pobożną! Powiedziała sobie, że za łaską Bożą zdobędzie charakter prosty, bez dziwactw, prawy". Wreszcie rodzice z goryczą przystali na pomysł wyjazdu; Rozalia nie usłyszała słów serdecznych, a tylko niechętną zgodę matki: Idź! Ale się przekonasz, że źle robisz. 27 sierpnia 1924 roku, mimo przestróg i braku konkretnych perspektyw, prawie dwudziestotrzyletnia Rozalia wyjechała do Krakowa. Rozpoczynał się nowy etap...
BOŻE, miej w opiece Polskę całą!Taką piękną i wspaniałą!
Nigdy nie pojmiemy dróg, którymi prowadzi nas Bóg.
Uwielbiaj Pana w każdym czasie. Tylko Jemu należy się chwała.
