reprod. z „Rycerza Niepokalanej” 10/2009
Z pobożnością, która polega na gotowości ducha do podjęcia rzeczy związanych ze służbą Bogu. Gotowość musi wiązać się z zapałem, czyli energiczną determinacją woli pozostania na wiernej służbie Bogu, pomimo częstych i bolesnych okresów oschłości, jałowości i prób duchowych. Bez zapału woli, oddawanie czci oparte jedynie na uczuciowości, nie ma trwałości czyli rzeczywistego pożytku. Z zapałem, dusza pozostaje spokojna i nieugięta na służbie Bogu, pośród wszelkich wahań wywołanych wrażeniami zmysłowymi”.
„Ile razy odmawia się pobożnie Różaniec, wkłada się na głowę Jezusa i Maryi koronę róż białych i czerwonych róż Nieba: róż, które nie stracą nigdy nic ani ze swej świeżości, ani ze swego blasku” (wg bł.Alana de La Roche (de Rupe) OP).


Z kolei święty Ludwik Maria Grignion de Montfort zaznaczał, że „różaniec trzeba odmawiać z wiarą, pamiętając słowa Jezusa Chrystusa: "Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” (Mk 11,24). Jeśli ktoś z was potrzebuje mądrości – tłumaczył - niech prosi o nią Boga, ale niech prosi z wiarą, bez żadnej wątpliwości (Jk 1,5-6). Kto odmawia Różaniec, zostanie mu udzielone to, o co prosi...
Wiara powinna być silna i stała, to znaczy nie powinno się szukać w praktykowaniu świętego Różańca tylko zmysłowego zadowolenia i pocieszenia duchowego. Innymi słowy, nie powinno się porzucać zamiaru odmawiania go tylko ze względu na napływające do duszy rozliczne roztargnione myśli, nieprzyjemne i dziwne uczucie niesmaku w duszy, uczucie znudzenia i niemal stale obecne odrętwienie ciała; aby dobrze odmawiać Różaniec, nie potrzeba wcale odczuwać zadowolenia czy pocieszenia, nie jest potrzebne wzdychanie, porywy serca, pobożne łzy ani ciągłe uruchamianie wyobraźni: wystarczą czysta wiara i dobre intencje...


Trzeba na różańcu modlić się – tłumaczył - z pokorą jak celnik, który klęczał na ziemi... oczy miał opuszczone ku ziemi, nie ośmielając się patrzeć w niebo i uznając się za grzesznika, bił się w piersi prosząc o przebaczenie... Trzeba się modlić także z ufnością, a do ufności dołączyć wytrwałość, bo tylko ten, kto wytrwa w proszeniu, w szukaniu, w pukaniu – otrzyma, znajdzie i wejdzie. Nie wystarczy prosić Pana Jezusa o jakąś łaskę przez miesiąc, przez rok, przez dziesięć lat, przez dwadzieścia lat, ale nie ustając prosić aż do śmierci i być pewnym, że otrzyma się to, o co się prosi dla własnego zbawienia, choćby się nawet umarło...
Nadto podkreślał, że aby dobrze się modlić, nie wystarczy wyrazić nasze prośby poprzez Różaniec jako najlepszy ze wszystkich sposobów modlitwy, gdyż konieczna jest także wielka uwaga, ponieważ Bóg bardziej niż głosu ust, słucha głosu serca... „Odmawianie Różańca po ludzku, pozwala zachować świeżość duszy, odnawia i zachowuje świat, by nie stracił świeżości stworzenia i nie psuł się jak przejrzałe ciało, wydane na działanie choroby i zła” (ks.Jarosław Krzewicki).


[„Każda modlitwa wymaga, aby modlić się o dobre rzeczy, tzn. o to co prowadzi nas do Boga oraz aby modlić się dobrze, czyli z uwagą nakłaniać umysł, by trwał przy temacie modlitwy (czyli walczyć z roztargnieniem), a także trwać przed Bogiem z ufnością, wiarą i pokorą” (ks.Tomasz Stroynowski)], dlatego prosić Boga wśród roztargnień dobrowolnych, jest wielkim brakiem szacunku, który nie tylko czyni Różaniec bezowocnym, ale i wypełnia nas grzechami. A poza tym, jak można prosić Boga, aby nas wysłuchał, skoro my samych siebie nie słuchamy ?...


„Różaniec jest probierzem świętości. Gdy ktoś domawia Różaniec, a nie jest święty, to nie jest wina Różańca, ale jego odmawiania” (MB do Barbary Kloss).


Żadna modlitwa nie ma tylu zasług dla duszy i nie jest tak chwalebna dla Jezusa i Maryi, jak dobrze odmówiony Różaniec – mówił dalej - lecz także żadna modlitwa nie jest tak trudna do dobrego odmówienia i w której bardziej kosztowałoby wytrwanie i to szczególnie z powodu roztargnień, jakie powstają prawie naturalnie przy ciągłym powtarzaniu tych samych słów... Toteż w celu wytrwania w odmawianiu różańca potrzebna jest pobożność bez porównania większa od tej, jakiej wymaga jakakolwiek inna modlitwa. Dla powiększenia tej trudności przyczynia się o wiele bardziej nasza wyobraźnia tak ruchliwa, że nie jest nawet przez moment spokojna oraz złośliwość szatana tak niestrudzona w podawaniu roztargnień i przeszkadzaniu nam w modlitwie...


Nie wolno jednak słuchać go, nie wolno się zniechęcać, choćby podczas całego Różańca nasza wyobraźnia była niczym innym, jak ciągłym przesuwaniem się najprzeróżniejszych myśli, które staramy się oddalić, jak tylko to jest możliwe i natychmiast, jak tylko spostrzeżemy to, bo nasz Różaniec jest tym lepszy, im bardziej zasługujący, a tym bardziej jest zasługujący, im bardziej pracowity; a tym bardziej jest wypracowany im mniej jest przyjemny dla duszy i bardziej utrudniony przez nudne „muszki” i „mrówki”, które latając tu i tam w naszej wyobraźni, pomimo naszej woli nie zostawiają czasu naszej duszy na zasmakowanie tego, co mówimy i na rozkoszowanie się pokojem.


Z pewnością nie będzie możliwym odmówić Różaniec bez jakiegoś niechcianego roztargnienia; co więcej, trudno jest zmówić „Zdrowaś Maryja”, żeby fantazja, zawsze niespokojna, nie zabrała ze sobą choć trochę naszej uwagi. Można je jednak odmówić bez roztargnień dobrowolnych i należy użyć wszelkiego rodzaju środków, aby zmniejszyć te niechciane i zapanować nad swoją wyobraźnią. W tym celu trzeba stawić się w obecności Bożej, wierząc, że Bóg i Jego Najświętsza Matka patrzą na nas, więc choćbyśmy mieli walczyć z roztargnieniami przez cały Różaniec, trzeba walczyć odważnie, z bronią w ręku, to znaczy – kontynuując odmawianie, chociaż bez smaku i pociech zmysłowych...


To straszna walka, lecz jak bardzo zbawienna dla duszy wiernej ! Przeciwnie, jeśli złożymy broń zostawiając Różaniec, będziemy pokonani, a diabeł, zwycięzca naszej słabości, który teraz zostawi nas w spokoju, nie zaniedba tego, by w dzień sądu wymówić nam naszą słabość i niewierność... Tymczasem kto jest wierny w oddalaniu najmniejszych roztargnień podczas swojej choćby najmniejszej modlitwy, będzie też wierny w oddaleniu większych... Kiedy więc poczujemy większą trudność w odmawianiu różańca, najlepiej jest przedłużyć odmawianie go. W ten sposób będzie można powiedzieć o nas to, co jest powiedziane o Jezusie modlącym się, chociaż był w agonii: „Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił” (Łk 22,44)” (wg św.Ludwika jw.)...


„Nie każdy rodzaj roztargnienia jest przewinieniem. Nie posiadamy bowiem kontroli absolutnej nad naszą wyobraźnią, lecz zaledwie częściową – jak nauczają filozofowie – i nie możemy uniknąć tego, że mimowolnie wymyka nam się ona spod kontroli... Mimowolne roztargnienie nie unieważnia skutku przynoszącego zasługę, jak również skutku przebłagalnego modlitwy, pod warunkiem, że czyni się wszystko, co tylko możliwe, aby je ograniczyć i unikać go” (o.Antonio Royo Marin OP)...


Jeśli myśl nasza błądzi wokół koniecznych prac, które trzeba wykonać, dobrze jest nim zaczniemy modlitwę różańcową spisać na kartce te ważne sprawy odnosząc z tego podwójną korzyść, bo już na pewno nie zapomnimy, co jeszcze mamy zrobić, a przede wszystkim myśli nasze pozbędą się balastu. Umysł odzyska niezbędny spokój i od tej chwili już będziemy mogli się skupić na modlitwie bez natrętnych rozproszeń. Jeżeli już w trakcie modlitwy dopadną nas natrętne myśli odnośnie naszych obowiązków, to trzeba przerwać swą modlitwę, na chwilę i tak samo, spisać je na karteczce – i dalej modlić się.


Można też postąpić bardziej radykalnie, jak to uczyniła jedna z pań, modląca się na różańcu. „...tym razem było mi trudno wytrwać w modlitwie – wyznała - gdyż coś mi przeszkadzało. Zawsze trzeba było coś zrobić w czasie odmawiania nowenny [Pompejańskiej], dzwonił telefon, szukałam różańca, myśli uciekały gdzie indziej. Miałam wrażenie, że ktoś jest w pobliżu i rozprasza mnie.


Pewnego dnia, gdy miałam zacząć modlitwę, zerwał mi się różaniec (mój ukochany, przywieziony z Watykanu). Zdenerwowałam się. Odwróciłam w kierunku pokoju i głośno powiedziałam: "nie wiem, kto lub co mi przeszkadza, ale chcę powiedzieć, że będę odmawiała nowennę Pompejańską, bo mam inny różaniec, a im bardziej ktoś będzie mnie rozpraszał, tym goręcej będę się modlić". Gdyby ktoś to zobaczył, pewnie pomyślałby, że jestem wariatką, jednak od tamtej pory nic się nie dzieje ani nic nie przeszkadza. Rozerwany różaniec naprawiłam i w spokoju odmawiam dalsze części. Dziękuję Maryi za pomoc” (Bożena „Królowa Różańca Świętego” nr 4/2016).


A jeśli walka z roztargnieniami zdaje się bezskuteczna i zupełnie uniemożliwia kontemplację tajemnic życia Jezusa i Maryi, można dość łatwo zwrócić swą myśl ku tym świętym wydarzeniom, jeśli pomiędzy obie części modlitwy „Zdrowaś Maryjo” – po słowie: Jezus, w poszczególnych tajemnicach, po każdym „Zdrowaś...” umieścimy odpowiednie dopowiedzenie. Jest to bardzo skuteczna praktyka, poprzez którą „nie pozwalamy szatanowi pracować w naszych myślach” (wg św.o.Pio).


Oto przykłady łączenia modlitwy „Zdrowaś Maryjo” z dopowiedzeniami odnoszącymi się do pierwszej tajemnicy części bolesnej : „...i błogosławion owoc żywota Twojego Jezus”, który w Ogrójcu cierpiał w samotności... albo: „...i błogosławion owoc żywota Twojego Jezus”, którego na modlitwie zrosił krwawy pot... albo: „...i błogosławion owoc żywota Twojego Jezus”, który kielich goryczy wypił aż do dna... albo: „...i błogosławion owoc żywota Twojego Jezus”, którego w chwili słabości umacniał anioł z nieba... itp. (Bogaty zestaw dopowiedzeń do wszystkich części Różańca znajdziesz pod zakładką: RÓŻNE SPOSOBY ODMAWIANIA RÓŻAŃCA).


Źródło:https://niepokalana.com/z_rozancem_p...ona_00_02.html