Dlaczego Pan Bóg zsyła krzyże? – Św. Bp. J.S. Pelczar

Podobnie i dzisiaj wybawia Pan niejedną duszę za pomocą krzyża i opieki Bogarodzicy z kajdan grzechu. Błogo zatem duszy grzesznej, którą Pan jeszcze nawiedza krzyżem , bo to jest znakiem, że ją chce nawrócić. Kogo zaś krzyż nie nawróci, dla tego już nie ma prawie ratunku; Bóg go wreszcie upuszcza, jak opuszcza lekarz chorego, który odrzuca wszelkie lekarstwo.

Krzyżem w znaczeniu duchownem nazywamy wszelkie cierpienie duszy lub ciała, a nazywamy dlatego, że cierpienie wolę naszą krzyżuje, i że Zbawiciel wybrał krzyż za narzędzie swoich cierpień. Różne są krzyże, — a godłem ich jest krzyż Chrystusowy.


Wszystkie te krzyże różnią się od siebie postacią i ciężarem.
Jedne są małe, ale za to ostre, inne wielkie, ale przytem gładkie, — jedne są złote i błyszczące, ale za to cięższe, inne drewniane i niekształtne, ale za to lżejsze. Cięższe są domowe, niż skądinąd pochodzące, — cięższe niespodziewane, niżeli przewidziane,— cięższe przypadkowe, niżeli dobrowolnie wybrane, — cięższe zrządzone od dobrych; niżeli te , które od złych pochodzą — najcięższe są krzyże wewnętrzne.

Dlaczego Pan Bóg zsyła krzyże?

Krzyż jest udziałem wszystkich ludzi; wyciosał go bowiem praojciec nasz Adam z onego drzewa, z którego zerwał owoc zakazany, i włożył na barki wszystkich swoich dzieci. Już dawno skarżył się stary Job:

Człowiek urodzony z niewiasty, żywiąc przez czas krótki, napełnion bywa wielą nędz (1);
;

a kto by temu nie wierzył, niech przyłoży ucho do serc ludzkich i policzy wszystkie jęki bolesne, wszystkie westchnienia, — niech zbierze wszystkie łzy tak obficie ciekące, — niech zbudzi z mogił wszystkie dzieci Adamowe i zapyta, azali choć jedno było wolne od krzyża. Przede wszystkim krzyż jest cząstką wszystkich chrześcijan; bo odkąd Mistrz i Zbawiciel nasz wstąpił na krzyż, a z krzyża do chwały, nie ma dla Jego uczniów innej drogi życia i zbawienia bez krzyża;


jako On sam mówi:

Kto nie nosi krzyża swego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim (2)
Lecz dlaczegóż Pan taką drogę dla nas wybrał? Czyliż On, Miłość istotna i Twórca miłości, lubuje się w naszych cierpieniach, albo dopuszcza takowe bez przyczyny?

Bynajmniej, —
Bóg nie dopuszcza cierpienia bez przyczyny, bo jest doskonałym Rozumem ; — a tą przyczyną nie może być nienawiść, bo On jest Dobrocią nieprzebraną
(3).
Dlaczegóż więc zsyła cierpienia?

Dlatego, że w obecnym stanie cierpienia są nam pożyteczne, a nawet potrzebne; przeto zsyłając cierpienia, okazuje nam Bóg swoją mądrość i miłość.

Zrozumiesz to lepiej, skoro poznasz, czem jest krzyż dla Boga i dla nas.

Krzyż jest najprzód narzędziem chwały Bożej.

Jako ze wszystkich prac i ofiar Syna Bożego krzyż najwięcej uwielbił Ojca, tak ze wszystkich prac i ofiar naszych mężne i chętnie znoszenie krzyżów najwięcej uwielbia Boga; a to dlatego, że miłość krzyża jest tryumfem laski Bożej z jednej, szczytem ofiary z drugiej strony.

Ztąd dusza cierpliwa jest nader miłą Bogu; można ją przyrównać do kadzielnicy złotej, ślącej woń swoją przed tron Boży, lub do „lutni przecudnej, z której Duch św. wydobywa hymny mistycznej słodyczy” (4).
Krzyż jest narzędziem sprawiedliwości Bożej, bo jest karą za grzechy.

Ludzie często i ciężko grzeszą, a grzechami ściągają na siebie kary Boże; Bóg pokutującym karę wieczną przebacza, lecz doczesną często na tej ziemi wymierza, wymierza zaś krzyżem.

Patrz, jak Bóg jest dobry; aby cię nie karać odjęciem łaski lub więzieniem czyśćcowem, krzyżami spłaca sam sobie długi, które u Jego sprawiedliwości zaciągnąłeś, a których płacić nie masz ochoty.

Jeżeli więc kiedy spadną na ciebie krzyże, nie skarż się, że cię Pan chłoszcze,

i nie odtrącaj od siebie rózgi, jeżeli nie chcesz być wykluczonym od niebieskiego dziedzictwa(5);
lecz wspominając na grzechy dawne, poddawaj spokojnie plecy pod rózgę i mów z Prorokiem:

Zgrzeszyłem.
Świętego Efrema oskarżono raz niesłusznie o wielką zbrodnię i wtrącono do więzienia. Pogrążony w smutku począł się skarżyć przed Panem , iż cierpi bez winy; wtem ukazał mu się Anioł i rzekł:

Czyli przypominasz sobie, iż będąc młodym, zabiłeś kamieniami krowę biednego wieśniaka, a jakież za to dałeś zadosyć uczynienie? jakąż czyniłeś pokutę? — słuszna zatem, abyś teraz pokutował.

I ty również wśród cierpień przypominaj sobie dawne grzechy, aby wszystkie cierpienia przyjmować w duchu pokuty i mieć już czyściec na ziemi.

Krzyż jest narzędziem miłosierdzia Bożego, bo on najprzód duszę nawraca.

Gdy dusza jest w szczęściu i pociechach, łatwo zapomina o Bogu i na wzór syna marnotrawnego rozprasza dary Boże; aby ją wtenczas przywieść do opamiętania, uderza ją Pan krzyżem i zmusza do porzucenia grzechu.

Ztąd też cierpienie można przyrównać do burzy. Jeżeli długi czas deszcz nie pada, strumienie wysychają, kwiaty więdnieją i opuszczają swe kielichy, cała przyroda omdlewa. Lecz oto zrywa się burza, — grom za gromem bije, a potoki wód spadają z piętrzących się chmur; wnet odmienia się postać ziemi, strumienie toczą swe wody z szumem, a kwiaty podnoszą w niebo wesołe korony.

Podobnie, gdy duszy słońce szczęścia długo przyświeca, dusza staje się twardą i jakby skamieniałą, źródło dobrych uczynków bić przestaje, a jej myśli i uczucia, jak kwiaty zwiędniałe, zwracają się ku ziemi. Wtenczas zsyła Pan burzę przeciwności, uderza gromami nieszczęść, i wnet dusza zbłąkana nawraca się, wypuszcza strumienie łez, a swe myśli i pragnienia podnosi znowu do Boga.

O ileż to dusz pozyskał krzyż Panu Bogu!

Św. Hieronim Emiliani miał młodość bardzo burzliwą. Będąc dowódzcą twierdzy weneckiej Castelnuovo, wpadł w ręce nieprzyjaciół, którzy go wtrącili do ciemnego więzienia , okuwszy pierwej w żelazne kajdany i przywiązawszy ciężką kulę do nóg. Wiązka słomy była tam jego posłaniem, a chleb i woda pokarmem.

Lecz tu właśnie czekała nań łaska Boża. Widząc się co chwila zagrożonym śmiercią, wspomniał na liczne grzechy i gorzko zapłakał; poczem rzuciwszy się na kolana, błagał gorąco Najświętszą Pannę o ratunek w tej ciężkiej niedoli. I rzeczywiście doznał ratunku, bo wnet kajdany opadły, drzwi więzienia się otwarły, a on przeszedł bezpiecznie przez straże nieprzyjacielskie.

Podobnie i dzisiaj wybawia Pan niejedną duszę za pomocą krzyża i opieki Bogarodzicy z kajdan grzechu. Błogo zatem duszy grzesznej, którą Pan jeszcze nawiedza krzyżem , bo to jest znakiem, że ją chce nawrócić. Kogo zaś krzyż nie nawróci, dla tego już nie ma prawie ratunku; Bóg go wreszcie upuszcza, jak opuszcza lekarz chorego, który odrzuca wszelkie lekarstwo.

Krzyż odrywa duszę od świata.

Życie ludzkie jest podróżą, a raczej wygnaniem z ojczyzny. Niektórzy podróżni idą wprost do ojczyzny, nie zważając na okolicę, którą przebywają; lecz inni niebaczni, zamiast iść spiesznie, zrywają kwiatki i jagody rosnące obok drogi, to jest, trawią czas życia na pociechach i rozrywkach, któremi świat ich wabi.

Aby więc zmusić ich do spiesznego pochodu — dzień bowiem jest krótki — zrządza Bóg często, że te kwiatki nadziei ziemskich więdnieją
, a te jagody pociech światowych miasto słodyczy sprawiają gorycz.

O jakże mądrym i dobrym jest Bóg nasz!

Gorzkim jest świat, a jednak jest kochany; — jakżeby był kochany, gdyby był słodkim (6),
— gdyby Bóg do pociech jego nie mieszał piołunu cierpień, które rodzą niesmak do świata, a tęsknotę za Bogiem. Ignacy Lojola był rycerzem, oddanym światu, lecz Pan chciał go uczynić wojownikiem swoim; zranił go więc pociskiem nieprzyjacielskim i powalił na łoże, a potem dal mu w rękę żywot Pana Jezusa, aby cierpienie i rozmylanie obudziło go z duchownego letargu. (…).

Można powiedzieć, że Pan Bóg największą liczbę dusz pociąga do siebie krzyżem; to też słusznie nazwano krzyż robotnikiem Pańskim i aniołem, sprawującym poselstwo Boże na ziemi.

Krzyż zachowuje duszę od grzechu

– bo jest niejako wędzidłem na pychę ducha i żądzę ciała.


O jakże wielu poszłoby drogą zatracenia , gdyby ich Pan nie wstrzymywał różnymi krzyżami,
— tego na przykład krzyżem ubóstwa, by nie nadużył majątku,
— innego krzyżem choroby, by się nie oddał rozpuście,
— innego krzyżem poniżeń, by się nie wzbił w dumę i t. d.

Wiedzą o tem Święci, ztąd pragną cierpieć i wzdychają za chłostą Bożą, aby boleść i bojażń trzymała ich na wodzy. Co więcej, każą się lękać i sami się lękają ciągłej pomyślności.

ależy uważać za wielkie nieszczęściemówi św. Wincenty a Paulo nie tylko dla jednostek, ale dla całych domów i zgromadzeń, jeżeli wszystko idzie według ich woli, tak, iż żyją swobodnie i nic nie cierpią dla Boga. Tak jest, miej to przekonanie, że jeżeli jakaś osoba lub jakieś zgromadzenie nie doświadcza żadnych cierpień, a przeciwnie odbiera od całego świata oklaski, bardzo jej blisko do upadku.

Krzyż duszy oczyszcza i doskonali

bo z jednej strony niszczy w niej złe przywiązanie, —
podobny ztąd do noża, którym niebieski Ogrodnik szkodliwe latorośle odcina, lub do ognia, w którym się rdza duszy wypala

z drugiej zaś budzi i potęguje w niej miłość Bożą. Niema zaiste drzewa sposobniejszego do rozniecenia ognia miłości Bożej nad drzewo krzyża, którego Pan użył do wielkiej ofiary miłości (7),
Nie ma pewniejszego i prędzej działającego środka do uświęcenia duszy nad cierpienie, które z tego powodu jeden z nowszych pisarzy nazwał
pospiesznym pociągiem do nieba.

Jeżeli zatemmówię za świętym Ignacym — każe ci Pan wiele cierpieć, znakiem to jest, że ma wielkie względem ciebie zamiary i drogą bezpieczną chce cię doprowadzić do zbawienia; a jeżeli i ty pragniesz stać się wielkim świętym, proś, aby ci Bóg zesłał wiele
(8).

Krzyż jest nawet kamieniem probierczym prawdziwej doskonałości

– bo nie ten doskonale kocha Pana Boga, kto ma miłość na ustach,— ani ten , co się zdaje płonąć miłością, — ani ten, co wiele działa niby z miłości, ale ten, kto chętnie cierpi dla Boga.

Jezus ma teraz wielu miłośników Niebieskiego Królestwa swego — mówi pobożny autor księgi O naśladowaniu Jezusa Chrystusa— lecz mało takich, którzyby krzyż Jego dźwigać chcieli.

Wielu pragnie z Nim się pocieszać; lecz mało kto gotów jest cierpieć.

- Wielu idzie za Jezusem aż do łamania chicha; lecz mało kto aż do spełnienia kielicha męki.
- Wielu uwielbia cuda Jego; lecz mało kto chce ponosić zelżywości krzyża Jego.
- Wielu kocha Jezusa, dopóki nie spotkają przeciwności.
- Wielu Go chwali i błogosławi , dopóki im zsyła pociechy jakie;

Skoro zaś Jezus utai się » i odstąpi ich na chwilę, natychmiast szemrzą, albo zupełnie upadają na duchu. Lecz ci, którzy Jezusa dla Jezusa, a nie dla siebie samych kochają, ci błogosławią Go równie we wszelkiem utrapieniu i ucisku serca, jak w pośród największej pociechy(9).
Przypatrz się jeszcze innym owocom krzyża.

Krzyż daje mądrość, jest bowiem księgą, pełną głębokiej nauki, odsłaniającą tajemnice Boga i człowieka, i ten tylko jest mądrym, kto tę księgę miłuje, czyta i zgłębia.

Krzyż daje siłę, bo niszczy zbyteczną tkliwość dla siebie, z której zniewieściałość duszy się rodzi. Kto zatem przechodzi dobrze szkołę cierpień, nabywa hartu i męztwa do walki.

Krzyż daje pokój, bo ucisza w nas gwar namiętności i oddala nas od gwaru świata, a zwraca do źródła pokoju — Chrystusa; im lepiej zaś umiemy cierpieć, tem trwalszego nabywamy pokoju.

Krzyż daje pociechę, nie jakoby cierpienia same przez się były miłe dla natury, bo gorzką jest i palącą łza ubogiego, twardem łoże chorego, ostrym grot potwarzy; lecz że ten, co krzyż z Chrystusem dźwiga, znajduje w Chrystusie dziwną osłodę i ulgę. Zaprawdę, krzyż to Chrystus, kto go przyjmie z miłością i uściśnie, ten do Serca Jezusowego się zbliża i w słodkim uścisku z Niem się jednoczy.

Krzyż daje chwałę,iż jako pieczęć sług Chrystusowych czyni nas podobnymi
do Mistrza Ukrzyżowanego, do Matki Bolesnej i do tylu Świętych, których życie jednym było krzyżem.

Słusznie też powiedział autor księgi „O naśladowaniu Jezusa Chrystusa”.:

Gdyby ci wybierać przyszło, powinien byś raczej życzyć sobie cierpieć dla Chrystusa, aniżeli doznawać obfitych pociech; bo tym sposobem, stałbyś się podobniejszym Chrystusowi i Świętym Jego (10);.
Krzyż sprowadza łaski i dary, nie tylko duchowne, ale i doczesne. Sw. Franciszek Salezy, przybywszy do Rzymu, zamieszkał w gospodzie, która stała tuż nad rzeką Tybrem. Wkrótce po nim przybył jakiś pan miody i zażądał również pomieszkania. Tedy łakomy gospodarz wyrzucił na ulicę rzeczy świętego Franciszka, który właśnie był nieobecnym. Przykrość i wzgarda była niemałą; lecz Święty ustąpił bez gniewu. Niebawem poznał, że ten krzyż był dla niego dobrodziejstwem, bo tej samej nocy rzeka wylała i dom ów ze wszystkimi mieszkańcami zatopiła.

Krzyż nasz i dla innych wwyprasza łaski,
szczególnie łaskę nawrócenia, bo on jest najskuteczniejszą modlitwą. Oto na rynku japońskiego miasta stoi misyonarz i opowiada o krzyżu Chrystusowym. W tem zbliża się pewien Japończyk, a nazbierawszy w ustach dużo śliny, miota nią na twarz misyonarza. Spodziewał się wybuchu gniewu, a tymczasem misyonarz otarł tylko twarz swoją i mówił dalej, jakby wcale nic nie zaszło. To zwróciło uwagę jednego ze słuchaczów.


Zaprawdę — pomyślał — religia, która taką daje cierpliwość, musi pochodzić z nieba
i nawrócił się.

Jeżeli zatem chcesz zwrócić na jaką duszę miłosierdzie Boże, ofiaruj za nią wszystkie swoje cierpienia.

Krzyż sprowadza dary duchowne; ztąd jeżeli Bóg chce podnieść duszę do wyższego stopnia doskonałości, albo ją obdarzyć cennym przywilejem, darzy ją najprzód krzyżem. Widzimy to w życiu Świętych, iż najcięższe krzyże były zadatkiem najkosztowniejszych darów.

Krzyż jedna zasługi, bo, jako ofiara najmilsza, ściąga nagrodę najobfitszą.
Żadna miłość — mówi św. Alfons (11)

— nie przynosi tyle zasług, ile miłość cierpiąca
„, tak, iż jedno: „Bóg zapłać” w cierpieniu więcej znaczy, niżeli tysiąc dziękczynień w pomyślności. Jakże więc Bóg jest dobrym, iż w krzyżu otworzył wszystkim pole do zasług.

Krzyż wreszcie zapewnia nam zbawienie i świetną koronę, bo nas podobnymi czyni „Pierworodnemu wybranych”, który przez krzyż wszedł do chwały.

Jeżeli zatem chcesz należeć do liczby wybranych, musisz pierwej należeć do liczby cierpiących; jeżeli pragniesz nosić koronę chwały, noś pierwej koronę z ciernia;

Im zaś ostrzejsze będą te ciernie, tem świetniej błyszczeć kiedyś będą klejnoty korony.

Mówi Apostoł:,
że utrapienie nasze, przemijające i lekkie nader na wysokości wagę chwały wiekuistą w nas sprawuje (12).
, a jakkolwiek byłoby wielkie,
nie jest jednak godne przyszłej chwały, która się w nas objawi;

nie narzekaj przeto, że musisz wiele cierpieć, lub że cierpienie jest zbyt przykre, bo Pan stosuje przyszłą chwałę do teraźniejszych prac i cierpień.

Widzisz, jak kamieniarz obrabia kamienie, przeznaczone do budowy, i tem więcej zadaje im ciosów, im godniejszem jest miejsce dla nich wybrane; podobnie Bóg młotem cierpień obrabia dusze, przeznaczone do budowy niebieskiej Jerozolimy, i to tern staranniej, im świetniejsze dla nich przenaczył miejsce.

Tem jest krzyż dla nas; powiedzże
„teraz, czyli krzyż nie jest darem miłości Bożej, darem tak drogocennym, iż nic z nim w porównanie iść nie może.

Będzieszli może żalił się na Pana Boga, że cię nawiedza krzyżami?

Wszakże, według słuw Apostoła:
Kogo Pan miłuje, karze, a biczuje każdego syna, którego przyjmuje (13).
Raczej dziękuj Panu za krzyże, więcej niż za inne dary.

Gdyby ci nawet — są słowa św. Chryzostoma — dał Bóg moc wskrzezenia umarłych, gdyby cię porwał aż do trzeciego nieba, mniej by ci dał, niżeli zsyłając na cię jakie cierpienie; bo gdybyś miał dar cudów, stałbyś się dłużnikiem Bożym, gdy zaś cierpisz, Bóg staje się dłużnikiem twoim (14).
Teraz także pojmiesz, dlaczego Pan prace i usługi płaci krzyżami, a jeżeli duszę jaką chce uczcić, pozwalają upokorzyć.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bp. Józef Sebastian Pelczar – Życie duchowne czyli doskonałość chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Tom II, Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego,1886, str. 30 – 38.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Źródło: https://niewolnikmaryi.com/2020/01/1...p-j-s-pelczar/